sobota, 8 czerwca 2013

Francois Ozon

Francuska kinematografia to czysty majstersztyk na arenie międzynarodowej. Clouzot, Godard, Vadim przetarli szlaki sztuki filmowej dla przyszłych artystów. Dzisiaj niewątpliwie ważnym dla francuskiego świata filmu  twórcą jest Francois Ozon. Kilka dni temu do polskich kin wszedł jego kolejny film "U niej w domu".
Rozochocona "Basenem" i "8 kobietami" czekałam niecierpliwie na kolejny dobry film.



Fabuła "U niej w domu" przypomina fabułę "Basenu". Zdaje się, że tematyka niespełnionego pisarza i zatarcia granic między prawdą a fikcją jest Ozonowi bardzo bliska. 

W "Basenie" mamy do czynienia ze zgorzkniałą i znieszmaczoną życiem pisarką, dla której pisanie stało się już chyba tylko przykrym obowiązkiem. Brak natchnienia, pomysłu, wypalenie zawodowe... Sarah ma dość ludzi, świata... Postanawia zrobić sobie wolne i spędzić czas w letniskowym domu swojego wydawcy. Jedno drobne wydarzenia, jedna osoba i machina wyobraźni zostaje uruchomiona. Problem w tym, że my, widzowie nie wiemy tak naprawdę co jest prawdą, a co wymysłem autorki. Błądzimy w zakamarkach pisarskiego warsztatu. I nic nie jest do końca pewne, nawet zakończenie filmu. 

"Basen" wyróżnia się też znakomitym, precyzyjnym klimatem, dawkowanym bardzo stopniowo. Lazurowa, basenowa woda wzbudza dreszcze, a lekki powiew wiatru napięcie, znane nam chyba tylko z dobrych thrillerów. "Basen" to w moich oczach film bardzo minimalistyczny, nie ma w nim typowej wymuskanej fabuły, bogatych wnętrz i zapierających dech w piersiach krajobrazów. Główna bohaterka jak i jej towarzyszka są piękne, ale na swój sposób.



Podobne zjawisko obserwuje się w "U niej w domu". Tym razem główne skrzypce gra podstarzały nauczyciel francuskiego, niespełniony literat, który przelewa swoje żale i ambicje na ucznia. 
Kolejne zatarcie świata fikcyjnego z prawdziwym. Co wydarzyło się w "U niej w domu"? Wie to tylko autor opowieści. Czy niemoralne postępowanie fikcyjnych bohaterów a prawdziwych to duża różnica? Jak bardzo dajemy się ponieść i nabrać nasz umysł czytając? 

"U niej w domu" stawia przed nami wiele pytań i mam wrażenie, że doszukać się ich mogą tylko miłośnicy literatury. Osoby czytające zrozumieją sens i przesłanie tego obrazu. Osoby stroniące od książek określą ten film mianem "gniotu i nudziarstwa". 
Z filmami jest jak z poezją, każdy interpretuje je w taki sposób w jaki postrzega świat. Niektóre jednak wiersze jak i filmy zawsze przez jakąś tam grupę ludzi zostaną niezrozumiane. Tak może się stać, albo stało się z tym filmem jak i z wieloma innymi.