"Trzy kolory" Kieślowskiego to trylogia w barwach flagi francuskiej "Wolność, równość, braterstwo"- hasła rewolucji francuskiej są głównymi przesłaniami poszczególnych części.
Za mną dwie części- Niebieski (wolność) i Biały (równość).
Niebieski był ciekawym obrazem, może nawet w jakiś sposób pięknym, jednak muszę przyznać, że średnio przypadł mi do gustu.
Do Białego ciężko było mi się przekonać, nie przepadam za Zamachowskim. Jednak, jeżeli postanowiłam zaliczyć całą trylogię, nie mogłam rezygnować z żadnej części.
Uprzedzenia...ile piękna odbierają z życia...
Dominique rozwodzi się ze swoim mężem Karolem- polskim fryzjerem. Wyrzuca go z domu i odbiera salon fryzjerski. Mężczyzna mieszka na dworcu i żyje jak bezdomny. Pewnego dnia spotyka swojego rodaka- Mikołaja. Ten pomaga wrócić mu do ojczyzny.
Nie widziałam chyba w swoim niedługim życiu tak pięknego, polskiego filmu.
Od strony technicznej- fantastyczna gra aktorska - Zamachowski, Gajos, Stuhr, Pazura- grają według mnie wybitnie.
Scenografia - trudno nie wzruszyć się chociaż trochę na słowa Karola - "Nareszcie w domu" i rzut kamery na szaro-bure pole zasiedlone przez wrony.
Rozumiem, że żyjemy w czasach komputerowej scenografii, ale mnie, estetyka tego filmu poruszyła dogłębnie!
Muzyka- fantastyczny Preisner- dużo utworów fortepianowych i skrzypcowych.
Historia Karola jest przepiękna, wzruszająca. Człowiek skrzywdzony, upodlony, człowiek na dnie, odradza się by wyrównać rachunki.
Cieszę się, że mogłam zobaczyć ten film, że moja przyjaciółka miała go na laptopie i wpadłyśmy na pomysł, żeby zabrać się za trylogię Kieślowskiego.
Biały to jeden z tych filmów, który pamięta się przez długie lata i wraca z przyjemnością wiele razy.
Cóż mogę powiedzieć- OBEJRZYJCIE!
Film w całości można znaleźć na Youtubie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz