Czy ktoś z Was gustuje w starych, klasycznych filmach? Ten oto film w reżyserii Alfreda Hitchcocka, powstał w 1954 roku. Lekko teatralna scenografia, akcja w jednym miejscu, rozległe dialogi - to z pewnością cechy, które wyróżniają M jak Morderstwo na tle dzisiejszych produkcji.
Tony Wendice (Ray Milland) odkrywa zdradę swojej żony. Wynajmuje i szantażuje swojego dawnego kolegę. Ten w czasie napaści na Margot Wendice (Grace Kelly) sam zostaje zamordowany, a biedna Margot oskarżona o zabójstwo i aresztowana. Jej kochanek (Robert Cummings) i detektyw muszą znaleźć na czas "klucz" do rozwiązania sprawy. (filmweb)
M jak Morderstwo to świetny, inteligentny kryminał. Błyskotliwie uknuta intryga zdaje się być idealna. Główny bohater pomyślał o wszystkim. Plan jest genialny! Co więc staje na drodze? Zwykły los i złożoność natury ludzkiej, bo każdy nawet najbardziej opracowany przez człowieka plan przez jedną, małą zmianę może zostać całkowicie zniszczony.
Fantastyczna kreacja Grace Kelly, wprost nie można się na nią napatrzeć, na jej stroje, ruchy (jej aktorstwo jest w moich oczach odrobinę woskowe, ma się wrażenie, że jej obecność służy głównie wrażeniom estetycznym, co w tamtych czasach było częste (Audrey Hepburn, Marilyn Monroe). Gra Raya Millanda to czysty majstersztyk (dzisiaj już się tak nie gra).
M jak Morderstwo to jeden z tych filmów, które trzeba oglądać w ogromnym skupieniu. Każde wypowiedziane słowo. może być kluczowe dla fabuły.
Film oparty na sztuce teatralnej w pełni obala mit, jakoby istniała zbrodnia idealna ;)

