Z Jessie zapoznałam się całkowicie przypadkowo, zrządzeniem losu można by rzec. Nasze pierwsze spotkanie przebiegło w takt Running. Potem o mojej muzycznej przyjaciółce, przyznam, że zapomniałam. Słyszane często w radiu Wildest moments, nijak nie kojarzyło mi się z jej wokalem. Jednak talent tej artystki wrócił jak bumerang, by ponownie mnie zaczarować pięknym, subtelnym i sensualnym wokalem. Czysty, klasyczny pop z nutką nowoczesnej świeżości- to jest to! Akurat na zimowe wieczory przy grzanym winie z pomarańczą i świeczkach ;)
Recenzja debiutanckiej płyty Jessie Ware- Devotion (Onet.pl)
Jeśli pod koniec grudnia "Devotion" nie znajdzie się w czołówkach wszelkich podsumowań na najlepszy album 2012 roku, oznaczać to będzie tylko tyle, że mamy niesamowicie mocny okres we współczesnej muzyce. Wydaje się jednak, iż to rozważanie hipotetyczne, bo Jessie Ware za swój debiut wyróżnień zgarnie z pewnością co niemiara.
Tytuł jednego z nagrań promujących ten album, czyli "110%", doskonale oddaje nakład pracy artystki, jak i stopień spełnienia oczekiwań fanów. Fanów wygłodniałych popu subtelnego, wysmakowanego, dużo nowocześniejszego od nagrań chociażby Sade i Adele, ale bez eksperymentów nie do końca przyswajalnych dla "niedzielnego" słuchacza, czego część osób się spodziewało po produkcji, do której ręce przyłożył Julio Bashmore. Tymczasem nic z tego. Płyty słucha się od początku do końca wyśmienicie.
Słychać na "Devotion" wpływy mocniejszych brzmień, ale to nie dziwi, skoro za muzykę odpowiada Dave Okumu z The Invisible. Słychać też fascynacje klasycznym soul-popem w stylu Prince'a czy nieodżałowanej Whitney Houston. Ale znajdziemy też odwołania do ciągle poszukującego, żywego organizmu jakim jest future soul, w którym specjalizują się Frank Ocean, J*DaVeY czy Sa-Ra. No i jest też soczysta dawka elektroniki, tej typowo londyńskiej, pachnącej dusznymi klubami i niby już mainstreamowej, ale wciąż zaskakującej czymś świeżym.
Najważniejsze jednak, że pomimo tak licznych odniesień, to płyta w 100% Jessie Ware. Zachwycający wokal, niegłupie teksty, doskonałe pomysły na melodyjne, wpadające do ucha piosenki. Ta dziewczyna nie chce kogokolwiek kopiować. Jeśli się inspiruje, to świadomie, bez ślepego naśladownictwa. W efekcie dostaliśmy jedenaście zgrabnych, doskonale przygotowanych piosenek i aż strach pomyśleć, że skoro to dopiero debiut, to jak ogromny jest potencjał Ware?
Moi faworyci:
Hej Paulina, co u Ciebie słychać?
OdpowiedzUsuńJak sprawa z APC? Ruszyło coś?
Tak w ogóle to tak nagle przestłaś się udzielać na forum..
mam nadzieję, że jest ok!
:)