niedziela, 30 września 2012
Skąd pomysł z AU PAIR?
Od najmłodszych lat byłam strasznie ciekawa obcych kultur. Amerykańską znałam tylko ze szklanego odbiornika tv. Ten spielbergowski świat, świat symetrycznie ustawionych domów bez ogrodzenia, domów z werandą, na których filmowi bohaterowie często piją gorącą czekoladę, świat w którym dziecko pokonuje złodziei, a ojciec może się przebrać za gosposię i udawać ją przez kilka miesięcy wywijając z miotłą w takt Dude looks like a lady....W oczach małej dziewczynki, ten świat był taki AWESOME!!!!
Oczywiście z czasem gust filmowy się zmienił...Ale z lekkim wstydem przyznaję...jestem sentymentalna i uwielbiam Kevina samego w domu, Jumanji, Pani Doubtfire, Moją dziewczynę, Powrót do przeszłości i inne tego typu lotne filmy ;)
Z czasem do mojej listy dołączyły lepsze obrazy - Ścigany z Chicago w tle, Siedem z dziwnie mrocznym Nowym Yorkiem, Nagi instynkt ze stromymi uliczkami San Francisco, Na fali ze słonecznym LA, Człowiek z blizną z pięknym Miami... W końcu dający do myślenia Into the wild...
Ale moja fascynacja nie kończy się oczywiście na filmach. Stany Zjednoczone są dla mnie interesujące pod względem historycznym. Czy to czasy dzikiego zachodu, czy wojna secesyjna, czy też ruchy hipisowskie ;)
Poza tym fantastyczna muzyka, nie muszę chyba wspominać o Elvisie, o Aerosmith, Bon Jovi, Guns and roses, Michael Jackson... I do tego mój kochany Walt Disney, mam tyle ciepłych wspomnień z Królem Lwem i Toy Story.
Stany Zjednoczone to dla mnie być może przekoloryzowany i nierealnie optymistyczny świat, ale zamarzyło mi się wejść w odbiornik tv i zostać Mrs. Doubtfire/Au pair na amerykańskiej ziemi.
Jestem strasznie wesołą i szybko ekscytującą się osobą, więc żyjąc ze sobą 22 lata, wiem, że jak znajdę się w USA to będę się cieszyć jak głupia na widok amerykańskiej umywalki ;)
Szukam przede wszystkim ciepłej, radosnej rodziny, z którą będę mogła obejrzeć komedię na DVD, a dzieciakom poczytać Harrego Pottera ;) Poskakać przy muzyce...Nie mam nie wiadomo jakich wymagań w stosunku do tego wyjazdu...Nie zrozumcie mnie źle, chodzi o to, że samo miejsce jest dla mnie cool, reszta będzie tylko miłym dodatkiem. Przez ostatni rok skrupulatnie uczyłam się cieszyć z małych, prawie mikroskopijnych rzeczy. Bo ile przyjemności płynie z porannego picia kawy? Mogę siedzieć w amerykańskim domu, pić amerykańską kawę i czytać historię USA i będę mega szczęśliwa.
Więc to czy jesteśmy szczęśliwi czy nie, zależy tylko od Nas samych i od Naszej tolerancji na pewne rodzaje sytuacji. Uroczyście obiecuję, że na moim blogu chociaż nie wiem jak źle by było- nie będę narzekać i jęczeć.
O samym programie usłyszałam rok temu. Namiętnie przeczytałam masę blogów i stwierdziłam - To jest to! Bo kiedy jak nie teraz mogę sobie pozwolić na taki krok? Nie zrobię tego mając 30 lat, stałą pracę i mnóstwo wymówek. Miałam do wyboru - iść po studiach do nudnej pracy i się nie rozwijać, bądź zrobić coś szalonego i odważnego co na pewno będę wspominać do końca życia. Wybór był oczywisty ;) Będę tęskniła za zostawionymi tutaj przyjaciółmi i moimi psami... Ale ponoć nie należy się do niczego przyzwyczajać... Tak więc, nie pozostaje mi nic innego jak czekać na moją ukochaną host family :D
Oczywiście z czasem gust filmowy się zmienił...Ale z lekkim wstydem przyznaję...jestem sentymentalna i uwielbiam Kevina samego w domu, Jumanji, Pani Doubtfire, Moją dziewczynę, Powrót do przeszłości i inne tego typu lotne filmy ;)
Z czasem do mojej listy dołączyły lepsze obrazy - Ścigany z Chicago w tle, Siedem z dziwnie mrocznym Nowym Yorkiem, Nagi instynkt ze stromymi uliczkami San Francisco, Na fali ze słonecznym LA, Człowiek z blizną z pięknym Miami... W końcu dający do myślenia Into the wild...
Ale moja fascynacja nie kończy się oczywiście na filmach. Stany Zjednoczone są dla mnie interesujące pod względem historycznym. Czy to czasy dzikiego zachodu, czy wojna secesyjna, czy też ruchy hipisowskie ;)
Poza tym fantastyczna muzyka, nie muszę chyba wspominać o Elvisie, o Aerosmith, Bon Jovi, Guns and roses, Michael Jackson... I do tego mój kochany Walt Disney, mam tyle ciepłych wspomnień z Królem Lwem i Toy Story.
Stany Zjednoczone to dla mnie być może przekoloryzowany i nierealnie optymistyczny świat, ale zamarzyło mi się wejść w odbiornik tv i zostać Mrs. Doubtfire/Au pair na amerykańskiej ziemi.
Jestem strasznie wesołą i szybko ekscytującą się osobą, więc żyjąc ze sobą 22 lata, wiem, że jak znajdę się w USA to będę się cieszyć jak głupia na widok amerykańskiej umywalki ;)
Szukam przede wszystkim ciepłej, radosnej rodziny, z którą będę mogła obejrzeć komedię na DVD, a dzieciakom poczytać Harrego Pottera ;) Poskakać przy muzyce...Nie mam nie wiadomo jakich wymagań w stosunku do tego wyjazdu...Nie zrozumcie mnie źle, chodzi o to, że samo miejsce jest dla mnie cool, reszta będzie tylko miłym dodatkiem. Przez ostatni rok skrupulatnie uczyłam się cieszyć z małych, prawie mikroskopijnych rzeczy. Bo ile przyjemności płynie z porannego picia kawy? Mogę siedzieć w amerykańskim domu, pić amerykańską kawę i czytać historię USA i będę mega szczęśliwa.
"Najbardziej ekscytujący, wymagający i znaczący związek to ten, który masz ze sobą samą"
Więc to czy jesteśmy szczęśliwi czy nie, zależy tylko od Nas samych i od Naszej tolerancji na pewne rodzaje sytuacji. Uroczyście obiecuję, że na moim blogu chociaż nie wiem jak źle by było- nie będę narzekać i jęczeć.
O samym programie usłyszałam rok temu. Namiętnie przeczytałam masę blogów i stwierdziłam - To jest to! Bo kiedy jak nie teraz mogę sobie pozwolić na taki krok? Nie zrobię tego mając 30 lat, stałą pracę i mnóstwo wymówek. Miałam do wyboru - iść po studiach do nudnej pracy i się nie rozwijać, bądź zrobić coś szalonego i odważnego co na pewno będę wspominać do końca życia. Wybór był oczywisty ;) Będę tęskniła za zostawionymi tutaj przyjaciółmi i moimi psami... Ale ponoć nie należy się do niczego przyzwyczajać... Tak więc, nie pozostaje mi nic innego jak czekać na moją ukochaną host family :D
czwartek, 27 września 2012
środa, 26 września 2012
I want to ride it what I like!
Czekanie na wymarzoną rodzinkę umilam sobie skutecznie Queenem ;)
Uwielbiam ich piosenki, bo mają takie uniwersalne przesłania ;) Kiedy komuś coś nie pasuje w związku z moją osobą to mam ochotę po prostu im powiedzieć
Uwielbiam ich piosenki, bo mają takie uniwersalne przesłania ;) Kiedy komuś coś nie pasuje w związku z moją osobą to mam ochotę po prostu im powiedzieć
"I want to ride my bicycle! I want to ride it what I like!"
A jeżeli ktoś próbuje mnie rozpraszać?
"Don't stop me now! Cause I am having a good time!"
wtorek, 25 września 2012
poniedziałek, 24 września 2012
Magic moment with Sting
If blood will flow
when flesh and steel are one
Drying in the colour
of the evening sun
Tomorrow's rain
will wash the stains away
But something in our minds will always stay
Perhaps this final act was meant
To clinch a lifetime's argument
That nothing comes from violence and nothing ever could
For all those born beneath an angry star
Lest we forget how fragile we are
On and on the rain will fall
Like tears from a star, like tears from a star
On and on the rain will say
How fragile we are, how fragile we are
On and on the rain will fall
Like tears from a star, like tears from a star
On and on the rain will say
How fragile we are, how fragile we are
How fragile we are, how fragile we are...
French movies/ Greatness of Besson's movies
Od lat, niezmiennie, na liście moich 10 najlepszych filmów widnieją trzy filmy Luca Bessona. Trudno więc, żebym nie darzyła tego pana szczególnym rodzajem sympatii.
Zaczęło się od PASJI. Ogromnej pasji Bessona do podwodnego świata. Zamiłowanie to, przy współpracy z Ericem Serra, przelał na 2 h i 48 min. taśmy produkcyjnej. Tak, w 1988 roku powstał Wielki Błękit- film o dwóch konkurujących ze sobą nurkach. Dla jednego nurkowanie to pasja, dla drugiego droga do zwycięstwa.
Wielki Błękit to ogromnie fantastyczna, estetyczna podróż. Bajeczna praca kamerą od pierwszej sekundy oglądania. Do tego nieziemska wprost muzyka Erica Serra.
Oglądanie tego filmu to w moim mniemaniu niemy zachwyt przez ponad dwie godziny.
Główne postacie są bardzo intrygujące. Besson świetnie buduje charaktery.
Pasja kontra świat. Wątek miłosny jedyny w swoim rodzaju.
Nie było chyba w historii kina tak ciekawej pary jak Jacques Mayol i Joahanna.
Do tego dochodzi świetny Jean Reno jako Enzo.
W Wielkim Błękicie zachwyca mnie dosłownie wszystko. Magiczna fabuła, magiczna ścieżka dźwiękowa i wszystkie odcienie błękitu....
niedziela, 23 września 2012
Swedish movies - Bergman
Kino europejskie jest moją wielką pasją od kilku lat. Bardziej ambitne i trudniejsze w odbiorze niż kultowe amerykańskie, jest dla mnie zawsze ogromnym wyzwaniem.
Do bardzo problematycznych należą filmy Bergmana, przepełnione symbolami, metaforami, nieuchwytnymi ideami. Po Personie i Fanny i Alexander przyszedł czas na sławną Siódmą pieczęć.
Film z 1957 roku jest obrazem mocno osadzonym w poetyce średniowiecznej.
Z wyprawy krzyżowej wraca rycerz Antonius Block, po drodze spotyka Śmierć, z którą staję do szachowego pojedynku.
Siódma pieczęć często określane jest mianem najwybitniejszego filmu kina europejskiego. Trudno z tym stwierdzeniem mi się nie zgodzić.
Film był naprawdę interesujący, świetnie oddawał średniowieczny klimat. Metaforyczne piękno Siódmej pieczęci oddane jest w licznych symbolach średniowiecza takich jak taniec śmierci, wyprawy krzyżowe, wędrowni kuglarze...itd.
Siódma pieczęć to film o ogromnym lęku, lęku ludzi przed śmiercią. Nie wiedząc co czeka nas u kresu życia, panicznie chwytami się jakiegoś zabezpieczenia, często religii, wiary w coś co nigdy nie zostało udowodnione, ale jest doskonałym zaczepieniem.
Życie przeżyć można różnie. Tak jak pokutnicy, żyć nieszczęśliwie, obarczając się grzechami całego świata. Lub tak jak kuglarze, żyć chwilą i dostrzegać piękno każdej sekundy życia, przekazywać cząstkę siebie kolejnym pokoleniom.
Rycerz Antonius Block, w tym obrazie jest poszukiwaczem odpowiedzi, na to co czeka go po drugiej stronie. Jego gra w szachy ze Śmiercią, ma go nieco odsunąć od ostateczności. Ma być czasem, na znalezieni odpowiedzi. Jednak Bóg u Bergmana jest niemy.
Siódma pieczęć ani nie potwierdza istnienia Boga, ani też nie zaprzecza. Jedynie wskazuje bezsens poszukiwania odpowiedzi, na pytania, na które nie ma odpowiedzi, bądź nie są pojęte dla człowieka.
Metaforyczna gra w szachy można rozumieć jako działania człowieka mające na celu przesunięcie daty śmierci (medycyna, dieta itp.). Sama Śmierć jest jednak "postacią", który wykonuje tylko swój obowiązek, o nic nie pyta, po prostu pewnego dnia przychodzi. Śmierć jest niczego nieświadomym tworem, nie zna odpowiedzi, na żadne pytania zadane przez Blocka.
Siódma pieczęć jest dla mnie rzeczywiście dziełem wybitnym. Fantastyczna symbolika, fantastyczna gra aktorska i jakaś taka prostota, stwarza z tego obrazu dzieło.
Something about Au Pair
O programie, zaczęłam myśleć poważnie rok temu, jednak najpierw musiałam zdać dyplom, więc do lipca byłam związana ze szkołą. Aplikację uzupełniałam bardzo powoli...
Zacznijmy od wyboru firmy - padło na Prowork, zastanawiałam się jeszcze nad Gawo, ale ostatecznie wybrałam Prowork https://www.prowork.com.pl/ (nie do końca wiem dlaczego).
Dla zainteresowanych:
Opłata programowa wynosi 850 zł + 100$ (czyli jakieś 1200 zł)
Pierwsze rata płatna na samym początku 250 zł
Mnóstwo papierkowej roboty, bo:
Zacznijmy od wyboru firmy - padło na Prowork, zastanawiałam się jeszcze nad Gawo, ale ostatecznie wybrałam Prowork https://www.prowork.com.pl/ (nie do końca wiem dlaczego).
Dla zainteresowanych:
Opłata programowa wynosi 850 zł + 100$ (czyli jakieś 1200 zł)
Pierwsze rata płatna na samym początku 250 zł
Mnóstwo papierkowej roboty, bo:
- trzeba wyrobić paszport, jeżeli ktoś nie ma (bodajże 70 zł)
- trzeba wyrobić międzynarodowe prawo jazdy (bodajże 35 zł)
- trzeba załatwić zaświadczenie o niekaralności (bodajże 50 zł)
- zdjęcia paszport/międzynarodowe prawo jazdy
- od Proworku dostaje się dokumenty do podpisania, które trzeba odsyłać, również test psychometryczny
- trzeba załatwić referencje od dwóch różnych osób
- trzeba załatwić zaświadczenie od lekarza
Dalej zrobić zdjęcia z dziećmi- no chyba, że już się ma, zrobić krótki filmik wideo, uzupełnić aplikację (list do host rodziny- dosyć długi, odpowiedzi na pytania w stylu - "dlaczego host rodzina powinna wybrać właśnie Ciebie?", dalej uzupełnić dane...) Do tego dochodzi krótkie interview z osobą z Proworku.
Tak wygląda lista rzeczy do zrobienia PRZED znalezieniem rodziny.
Na początku przyznam, że byłam zielona i musiałam przyzwyczaić się do au pairowego słownictwa - host rodzina, otwarty room, aplikacja, APC itd. itd. Pomogło mi w tym długie siedzenie na forum au pair - http://forum.aupairpoland.com.pl/index.php
Aplikację mam już uzupełnioną (nie mam jeszcze filmiku tylko), przyszło mi więc czekać na rodzinkę.
Sytuacją idealną dla mnie była by rodzina z jednym dzieckiem- 2 lata, obydwoje rodzice, mieszkający w dużym mieście takim jak NYC albo San Francisco. Ale to tylko marzenia, wiadomo, że nie będę wybrzydzać ;)
Jeżeli chodzi o dalsze opłaty to trzeba doliczyć opłatę wizową i podróż do ambasady, zakup walizki i potrzebnych drobiazgów...Warto też myślę, przed wyjazdem odwiedzić dentystę ;) Ale o tym w moim przypadku, za wcześnie dumać... Chciała bym wylecieć, na początku listopada...Cudownie było by spędzić święta już w USA ;)
Good Morning Miss Autumn!
Wkraczam w sferę blogową nieśmiało, acz z nadzieją w sercu.
Blog ten będzie dosłownym "miszmasz", więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Będzie troszkę podróżniczo, troszkę kulinarnie, troszkę modowo, troszkę książkowo, troszkę filmowo, troszkę muzycznie....
Kołem napędowym założenia tego bloga, była podjęta przeze mnie decyzja o zostaniu au pair (nuuuudy) :P
Myślę, że wyjazd do USA będzie momentem dosyć przełomowym w moim życiu, więc chciała bym te chwile, momenty jakoś uwiecznić. Wiem, że mi osobiście blogi innych au pair, były bardzo potrzebne, a wręcz je uwielbiam! I mimo, że nie znam dziewczyn, które blogi prowadzą, to darze je szczerą sympatią ;)
Wczoraj z wielkim grzmotem (bo u mnie była burza) powitałam jakże zacną porę roku- JESIEŃ ;) Ciekawi mnie czy będę tą jesień obserwować również w USA...
Tak więc, drogi Czytelniku mam nadzieję, że mój blog będzie dla Ciebie tak samo przydatny i że obdarzysz mnie taką samą sympatią, jak inne blogerki ;)
Miłego przeglądania! ;)
Blog ten będzie dosłownym "miszmasz", więc każdy znajdzie coś dla siebie.
Będzie troszkę podróżniczo, troszkę kulinarnie, troszkę modowo, troszkę książkowo, troszkę filmowo, troszkę muzycznie....
Kołem napędowym założenia tego bloga, była podjęta przeze mnie decyzja o zostaniu au pair (nuuuudy) :P
Myślę, że wyjazd do USA będzie momentem dosyć przełomowym w moim życiu, więc chciała bym te chwile, momenty jakoś uwiecznić. Wiem, że mi osobiście blogi innych au pair, były bardzo potrzebne, a wręcz je uwielbiam! I mimo, że nie znam dziewczyn, które blogi prowadzą, to darze je szczerą sympatią ;)
Wczoraj z wielkim grzmotem (bo u mnie była burza) powitałam jakże zacną porę roku- JESIEŃ ;) Ciekawi mnie czy będę tą jesień obserwować również w USA...
Tak więc, drogi Czytelniku mam nadzieję, że mój blog będzie dla Ciebie tak samo przydatny i że obdarzysz mnie taką samą sympatią, jak inne blogerki ;)
Miłego przeglądania! ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







