Oczywiście z czasem gust filmowy się zmienił...Ale z lekkim wstydem przyznaję...jestem sentymentalna i uwielbiam Kevina samego w domu, Jumanji, Pani Doubtfire, Moją dziewczynę, Powrót do przeszłości i inne tego typu lotne filmy ;)
Z czasem do mojej listy dołączyły lepsze obrazy - Ścigany z Chicago w tle, Siedem z dziwnie mrocznym Nowym Yorkiem, Nagi instynkt ze stromymi uliczkami San Francisco, Na fali ze słonecznym LA, Człowiek z blizną z pięknym Miami... W końcu dający do myślenia Into the wild...
Ale moja fascynacja nie kończy się oczywiście na filmach. Stany Zjednoczone są dla mnie interesujące pod względem historycznym. Czy to czasy dzikiego zachodu, czy wojna secesyjna, czy też ruchy hipisowskie ;)
Poza tym fantastyczna muzyka, nie muszę chyba wspominać o Elvisie, o Aerosmith, Bon Jovi, Guns and roses, Michael Jackson... I do tego mój kochany Walt Disney, mam tyle ciepłych wspomnień z Królem Lwem i Toy Story.
Stany Zjednoczone to dla mnie być może przekoloryzowany i nierealnie optymistyczny świat, ale zamarzyło mi się wejść w odbiornik tv i zostać Mrs. Doubtfire/Au pair na amerykańskiej ziemi.
Jestem strasznie wesołą i szybko ekscytującą się osobą, więc żyjąc ze sobą 22 lata, wiem, że jak znajdę się w USA to będę się cieszyć jak głupia na widok amerykańskiej umywalki ;)
Szukam przede wszystkim ciepłej, radosnej rodziny, z którą będę mogła obejrzeć komedię na DVD, a dzieciakom poczytać Harrego Pottera ;) Poskakać przy muzyce...Nie mam nie wiadomo jakich wymagań w stosunku do tego wyjazdu...Nie zrozumcie mnie źle, chodzi o to, że samo miejsce jest dla mnie cool, reszta będzie tylko miłym dodatkiem. Przez ostatni rok skrupulatnie uczyłam się cieszyć z małych, prawie mikroskopijnych rzeczy. Bo ile przyjemności płynie z porannego picia kawy? Mogę siedzieć w amerykańskim domu, pić amerykańską kawę i czytać historię USA i będę mega szczęśliwa.
"Najbardziej ekscytujący, wymagający i znaczący związek to ten, który masz ze sobą samą"
Więc to czy jesteśmy szczęśliwi czy nie, zależy tylko od Nas samych i od Naszej tolerancji na pewne rodzaje sytuacji. Uroczyście obiecuję, że na moim blogu chociaż nie wiem jak źle by było- nie będę narzekać i jęczeć.
O samym programie usłyszałam rok temu. Namiętnie przeczytałam masę blogów i stwierdziłam - To jest to! Bo kiedy jak nie teraz mogę sobie pozwolić na taki krok? Nie zrobię tego mając 30 lat, stałą pracę i mnóstwo wymówek. Miałam do wyboru - iść po studiach do nudnej pracy i się nie rozwijać, bądź zrobić coś szalonego i odważnego co na pewno będę wspominać do końca życia. Wybór był oczywisty ;) Będę tęskniła za zostawionymi tutaj przyjaciółmi i moimi psami... Ale ponoć nie należy się do niczego przyzwyczajać... Tak więc, nie pozostaje mi nic innego jak czekać na moją ukochaną host family :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz