środa, 6 lutego 2013

Piękno, które boli...


Świat baletu intrygował mnie od zawsze. Ta delikatność, muzyka klasyczna, stroje tancerek - to jakby zupełnie inny świat.
Ostatnimi czasy miałam okazję obejrzeć dwa filmy dokumentalne o życiu balerin, zainspirowało mnie to, do napisania tego posta.

Krajem, który słynie z tańca klasycznego jest od wielu lat Rosja. Rosyjskie baleriny to jedne z najlepszych tancerek na świecie. 
Ktoś kto interesuje się chociaż trochę sztuką baletową nieraz słyszał zapewne o moskiewskiej szkole baletowej przy teatrze Bolszoj oraz teatrze Maryjskim w Sankt Petersburgu. 
Teatr Bolszoj powstał w 1776 roku i w tym miejscu oraz w szkole przy teatrze koncentruje się pierwszy z filmów dokumentalnych, o których chciałam w tym miejscu wspomnieć ("Tańczyć w teatrze Bolszoj- rok w moskiewskiej szkole"). Obraz ten skupiony jest głównie na zajęciach baletowych w szkole, odczuciach dzieci, ich miłości do tańca od najmłodszych lat, a wręcz wyrzeczeniu się dzieciństwa na rzecz baletu. Poznajemy losy kilkorga z nich i towarzyszymy im przez cały rok. Największe wrażenie zrobił na mnie chłopiec o imieniu Pasha- szczery dziesięciolatek o wielkich oczach. Chłopiec pochodzący z biednej, wiejskiej rodziny, który tak bardzo chciał tańczyć, że dostał od szkoły stypendium. 
Dokument skupia się na życiu dzieci, braku dzieciństwa, ambicjach, morderczych treningach. Często ich drogą kierują rodzice, którzy chcą spełnić swoje ambicje, kosztem własnej pociechy. 
Balet to ciężki kawałek chleba, który zabiera tancerzom najpiękniejszy etap ich życia- dzieciństwo, dojrzewanie, młodość. Przeciętna kariera baletowa kończy się w 40 roku życia. 
W kolejnym dokumencie "Jeden dzień z życia baletnicy Teatru Wielkiego w Petersburgu" poznajemy Katję, dwudziestokilkuletnią balerinę. To co mnie zszkowało w tym filmie, to zarobki balerin (200$ miesięcznie) i warunki ich życia. Katja mieszka bardzo biednie. 
Świat baletu, to zamknięty świat, ciężki do pojęcia, dla kogoś kto w nim nie żyje. Ogromne wyrzeczenia, ciężka całodobowa praca, brak życia prywatnego, narażanie zdrowia. O deformacjach stóp wie chyba każdy, o kontuzjach również, ale nie mówi się np. o bólach w póżniejszych latach, o bólach kości, stawów. Niektóre baleriny w średnim wieku muszą poruszać się o kulach.
Sporo mówi się również o dietetycznym rygorze, o modzie na anoreksję wśród tancerek. Myślę, że to częściowo mit, częściowo prawda. Baleriny nie mają czasu jeść, poza tym stres towarzyszący im przed każdym występem odbiera im całkowicie apetyt, często też nie mają po prostu siły jeść. Baleriny to osoby samotne, zamknięte w sobie, nie utrzymują kontaktów w świecie zewnętrznym, są przyjaciółkami dla samych siebie. 
Nic jednak nie jest bardziej szokujące niż ten blask i duma, kiedy wychodzą na scenę...

Obydwa dokumenty można obejrzeć na VOD. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz