poniedziałek, 8 października 2012

Marzenia "Marzycieli"


Film z 2003 roku w reżyserii Bertolucciego- twórcy między innymi kontrowersyjnego Ostatniego Tanga w Paryżu. 

Paryż- 1968 roku czas politycznych i kulturalnych rewolucji. Dla rodzeństwa Theo i Isabelle, czas eksperymentów seksualnych i emocjonalnych.

"Marzyciele" to dla mnie przede wszystkim świetny klimat, muzyka i cofnięcie w czasie do dawno zapomnianych klasyków. 
Film jest bardzo odważny, a erotyka momentami zbyt dosłowna. 
Ktoś doskonale podsumował w moich oczach zamysł tego obrazu - "studium dekadencji jako rozpasanej i nieokiełznanej niedojrzałości".
Mamy do czynienia z młodymi, pełnymi pasji ludźmi, którzy dopiero co wkroczyli w życie społeczne. Jednak kiedy na ulicach trwają zamieszki, a kultura chyli się ku upadkowi, Isabelle i Theo wielcy miłośnicy kina, postanawiają się zabawić na "swój" sposób. Do zabawy wciągają lekko nieśmiałego i skromnego Matthew. 
Zdaje się, że zabawa staje się rodzajem rozgrywek "kto da więcej". Rodzeństwo wyprzedza się w coraz to nowszych i zaskakujących pomysłach, przekraczając wszelkie bariery dobrego obyczaju i smaku. Mieszkanie staje się pewnym małym światem dla ich seksualnych i emocjonalnych przygód. Matthew jest tylko narzędziem w ich rękach, zabawką, którą gdy się znudzą wyrzucą. Co zresztą po części czynią na końcu. Ich uczucie jest chore i niesmaczne, a zachowanie niedojrzałe i zwyczajnie głupie. Czy Bertolucci chciał przez to pokazać jak nieprzemyślanym ruchem są rewolucje, które zdają się być tylko dziecinną grą? Myślę, że każdy powinien sam odpowiedzieć sobie na to pytanie, po obejrzeniu "Marzycieli".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz